Polacy nie chcą elektryków. Rzeczywistość mówi co innego
Badanie YouGov ujawnia przepaść między deklaracjami Polaków a trendem na rynku UE. Tylko 4 proc. Polaków chce elektryka, ale sprzedaż BEV rośnie o 45 proc.
Polskie preferencje konsumentów stoją w wyraźnym kontraście do rzeczywistych trendów na rynku samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej. Badanie YouGov przeprowadzone dla CLEPA (Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów) wykazało znaczące rozbieżności między tym, co deklarują kierowcy, a tym, co faktycznie kupują na całym kontynencie.
Czy Polacy rzeczywiście nie chcą elektryków?
Zaledwie 4 procent Polaków deklaruje chęć zakupu samochodu elektrycznego, co plasuje Polskę na ostatnim miejscu wśród badanych krajów. Dla porównania: średnia w Unii Europejskiej wynosi 8 procent, a Niemcy — kraj lider — osiągają 14 procent. Polska wykazuje też najwyższy odsetek chętnych do tradycyjnych silników spalinowych (40 procent), podczas gdy 31 procent rozważa hybrydę.
Badanie objęło pięć największych rynków samochodowych UE: Polskę, Niemcy, Francję, Hiszpanię i Włochy. Te kraje odpowiadają za 70 procent całej sprzedaży aut w Unii, dlatego ich preferencje mają znaczenie dla całej branży.
Sprzedaż elektryków rośnie wbrew deklaracjom
Mimo pesymistycznych opinii konsumentów, rzeczywistość rynkowa wygląda zupełnie inaczej. W okresie od stycznia do sierpnia 2026 roku zarejestrowano w UE 1 641 333 samochodów elektrycznych, co stanowi wzrost o 44,9 procent rok do roku. Elektryki stanowią już 21,7 procent wszystkich nowych rejestracji w Unii — wzrost z 15,8 procent w poprzednim roku.
Jednocześnie udziały aut benzynowych spadły o 18,6 procent rok do roku, co sugeruje znaczną zmianę w wyborach nabywców, niezależnie od ich wcześniejszych deklaracji w sondażach.
Jakie są rzeczywiste bariery dla elektromobilności?
Respondenci wskazali konkretne przeszkody, które hamują ich zainteresowanie elektrykami:
| Bariera | Odsetek respondentów |
|---|---|
| Słaba sieć ładowania | 46% |
| Wysokie ceny elektryków | 46% |
| Rosnące ceny energii | 37% |
Słaba infrastruktura ładowania i wysokie ceny pojazdów dzielą pierwsze miejsce na liście problemów. Trzecią istotnąą kwestią są rosnące koszty energii elektrycznej, co bezpośrednio wpływa na ekonomikę eksploatacji pojazdu.
Warto jednak zauważyć, że 75 procent Europejczyków uważa, że ich kraje nie są gotowe na całkowite odejście od silników spalinowych — to przekonanie może być źródłem pesymizmu wyrażanego w sondażach.
Czy Europejczycy chcą zakazów czy zachęt?
Gdy chodzi o politykę unijną, Europejczycy preferują miękkie narzędzia zamiast restrykcji. Aż 47 procent respondentów opowiada się za zachętami finansowymi zamiast zakazów. Jednocześnie 22 procent uważa, że Unia Europejska w ogóle nie powinna ingerować w wybór napędu, a zaledwie 17 procent popiera całkowity zakaz aut spalinowych.
Ta preferencja dla zachęt znajduje odzwierciedlenie w polityce krajów liderów. Niemcy oferują dopłaty do zakupu elektryka w wysokości 3–6 tys. euro, a Francja umożliwia leasing samochodów elektrycznych za mniej niż 200 euro miesięcznie. Tego typu rozwiązania zdają się bardziej skuteczne niż samo zaostrzanie wymogów technicznych.
Co to oznacza dla polskiego rynku?
Polska stoi przed wyzwaniem polegającym na wyrównaniu tempa transformacji do standardów unijnych. Podczas gdy 4 procent Polaków deklaruje chęć kupienia elektryka, rynek UE już zmienia się szybko. Przepaść między deklaracjami a rzeczywistymi zakupami sugeruje, że gdy pojawią się odpowiednie bodźce — niższe ceny, lepsza infrastruktura, atrakcyjne programy finansowania — preferencje mogą się zmienić szybciej niż się spodziewamy.
Polska, jako kraj odpowiadający za znaczący udział w unijnej sprzedaży samochodów, ma możliwość kształtowania tego procesu poprzez inwestycje w sieć ładowania i programy wspierające nabywców. Jednak bez konkretnych działań rządu i branży, polska motoryzacja może pozostać w tyle za transformacją, którą już teraz obserwujemy w Niemczech czy Francji.
Na podstawie: Interia Motoryzacja. Tekst opracowany redakcyjnie.