4 sierpnia 2026
Testy i Recenzje

Test 45 aut elektrycznych: ile przejadą na zerze baterii?

Węgierskie badanie sprawdziło, ile kilometrów przejadą samochody elektryczne po wyświetleniu 0 proc. baterii.

Aneta Borkowska · 4 sierpnia 2026
Detailed view of an electric vehicle's dashboard showing speed, battery range, and power metrics.
Fot. Tom Fisk / Pexels · Pexels License

Samochód elektryczny wyświetlający 0 proc. baterii wcale nie musi natychmiast stanąć — część modeli posiada ukryty zapas energii, który pozwala przejechać jeszcze dziesiątki kilometrów. Węgierskie Stowarzyszenie Elektromobilności (Magyar Elektromobilitás Egyesület) postanowiło sprawdzić, jak duży jest ten zapas w 45 popularnych modelach aut elektrycznych.

Ile kilometrów przejedziesz na zerze baterii?

Wyniki testu węgierskiego stowarzyszenia pokazują, że producenci pozostawiają w akumulatorze znacznie więcej energii niż moglibyśmy się spodziewać. Tesla Model 3 Premium RWD, która zajęła pierwsze miejsce w oficjalnej klasyfikacji, przejechała jeszcze 40 km po pojawieniu się komunikatu o zerowym poziomie baterii. Łącznie samochód pokonał 582 km na jednym ładowaniu, przy zużyciu energii wynoszącym 15,19 kWh na 100 km.

Jeszcze lepszy wynik osiągnął Ford Mustang Mach-E Premium RWD, który przejechał 50 km po wyświetleniu zera — największy dodatkowy dystans spośród wszystkich testowanych pojazdów. Samochód przejechał łącznie 457 km, mimo że teoretyczny zasięg autostradowy oszacowano na 403 km.

Inne modele również wypadły imponująco. Suzuki eVitara przejechała 38 km po zerze, Hyundai Ioniq 5 LR AWD — 35 km, a Kia EV4 — 34 km. Nawet Tesla Model Y Standard Range RWD, najtańsza wersja popularnego SUV-a, pokonała jeszcze 31 km po wyświetleniu ostrzeżenia.

Jak przebiegał test zasięgu?

Badanie przeprowadzono w kontrolowanych warunkach, które odzwierciedlają rzeczywistą jazdę na autostradzie. Wszystkie pojazdy naładowano do 100 proc. pod Budapesztem, a następnie wyruszyły w kierunku Słowacji. Na autostradzie jechały z prędkością 130 km/h z włączoną klimatyzacją — czynnikami, które znacznie zmniejszają zasięg w porównaniu z jazda miejską.

Po osiągnięciu 45 proc. baterii samochody zawróciły i zjeżdżały z autostrady, kontynuując jazdę drogami lokalnymi. Każdy pojazd jechał aż do całkowitego zatrzymania, a eksperci mierzyli dystans przejechany po wyświetleniu 0 proc. baterii.

Które marki wypadły najlepiej?

ModelCałkowity dystansDystans na zerzeZużycie energii
Tesla Model 3 Premium RWD582 km40 km15,19 kWh/100 km
Mercedes CLA 250+ EQ*655 km22 km
Ford Mustang Mach-E Premium RWD457 km50 km
Audi A6 Avant e-tron quattro476 km20,27 kWh/100 km
BMW iX xDrive50483 km
BMW i4 eDrive40466 km
Hyundai Ioniq 6455 km29 km
Kia EV4 Hatchback LR459 km34 km
Suzuki eVitara38 km
Hyundai Ioniq 5 LR AWD35 km

*Mercedes CLA 250+ EQ został zdyskwalifikowany z oficjalnej klasyfikacji, ponieważ kierowca nie korzystał z klimatyzacji przez znaczną część trasy, wbrew regulaminowi testu.

Czołówkę testu zdominowały samochody z segmentu premium i średniej klasy. Audi A6 Avant e-tron quattro przejechała łącznie 476 km przy zużyciu 20,27 kWh na 100 km, a BMW iX xDrive50 — 483 km. Dobrze wypadły również modele koreańskich producentów: Hyundai Ioniq 6 zatrzymała się po 455 km, a Kia EV4 Hatchback LR — po 459 km.

Dlaczego producenci pozostawiają ukryty zapas energii?

Producenci samochodów elektrycznych celowo nie pozwalają kierowcom na całkowite rozładowanie baterii. Wynika to z kilku praktycznych powodów. Po pierwsze, całkowite rozładowanie akumulatora litowo-jonowego skraca jego żywotność. Po drugie, gdy bateria zbliża się do zera, wydajność silnika elektrycznego drastycznie spada, co mogłoby doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji na drodze.

Dlatego właśnie większość aut elektrycznych wyświetla pierwsze ostrzeżenia już przy około 20 proc. baterii, a gdy poziom zbliża się do zera, samochód ogranicza osiągi i wskazuje kierowcy najbliższą stację ładowania. Nawet wyświetlone „0 proc.” to nie całkowite wyczerpanie akumulatora, lecz umowna granica, poniżej której producent nie chce, aby pojazd jechał.

Co to oznacza dla Ciebie jako właściciela EV?

Wyniki testu węgierskiego stowarzyszenia mają praktyczne znaczenie dla każdego, kto rozważa zakup samochodu elektrycznego lub już go posiada. Po pierwsze, pokazują, że nawet w sytuacji awaryjnej — gdy nie zdążysz dojechać do stacji ładowania — masz znacznie większy zapas bezpieczeństwa niż mogłoby się wydawać. Przejechanie kilkudziesięciu kilometrów po wyświetleniu zera to nie wyjątek, lecz norma.

Po drugie, badanie potwierdza, że zasięg podawany przez producentów jest konserwatywny. Rzeczywisty dystans, jaki przejedziesz na jednym ładowaniu, może być wyższy, szczególnie jeśli nie będziesz jechać autostradą z włączoną klimatyzacją.

Po trzecie, test pokazuje, że różnice między modelami są znaczne — od około 15 kWh/100 km dla najbardziej efektywnych pojazdów do ponad 20 kWh/100 km dla większych SUV-ów. Jeśli planujesz częste długie podróże, warto wybrać model z niższym zużyciem energii.

Czy obawy o zasięg są już przeszłością?

Międzynarodowa Agencja Energetyki (IEA) wskazuje, że średni zasięg samochodów elektrycznych wynosi obecnie niemal 380 km i ustabilizował się po latach intensywnych „wyścigów” producentów o to, który model pojedzie dalej. Ta stabilizacja to dobra wiadomość — oznacza, że producenci przestali skupiać się wyłącznie na zasięgu, a zaczęli zwracać uwagę na inne aspekty, takie jak ładowanie, wydajność czy komfort jazdy.

Równolegle szybko rozwijała się publiczna infrastruktura ładowania, szczególnie wzdłuż korytarzy dalekobieżnych. Kombinacja wyższego zasięgu i lepszej dostępności stacji ładowania skutecznie zmniejszyła obawy potencjalnych nabywców. Widać to w rosnącej sprzedaży elektryków — rynek samochodów elektrycznych w 2025 roku wzrósł o 20 proc. rok do roku.

Badanie węgierskiego stowarzyszenia pokazuje, że producenci są świadomi tych obaw i projektują swoje pojazdy z myślą o maksymalnym bezpieczeństwie kierowcy. Ukryty zapas energii to nie błąd projektowy, lecz świadoma decyzja mająca na celu ochronę zarówno akumulatora, jak i bezpieczeństwa użytkownika.

Na podstawie: Radio Zet. Tekst opracowany redakcyjnie.