Pożar elektrycznego Maxusa w Mysłowicach – 5 zastępów straży
W nocy z soboty na niedzielę spłonął samochód elektryczny Maxus w Mysłowicach. Strażacy musieli monitorować baterię trakcyjną przez ryzyko ponownego zapłonu.
Nocna akcja gaśnicza w mysłowickiej dzielnicy Wesoła pokazała, z jakimi wyzwaniami mierzą się strażacy podczas pożarów pojazdów elektrycznych. W nocy z soboty na niedzielę, 7 czerwca, przy ulicy Granicznej doszczętnie spłonął samochód elektryczny marki Maxus. Do walki z ogniem skierowano aż pięć zastępów straży pożarnej.
Samochód elektryczny w ogniu – co się wydarzyło?
Zgłoszenie wpłynęło do dyżurnego około północy. Gdy strażacy dotarli na miejsce zdarzenia, pojazd był już całkowicie objęty ogniem. Auto stało na drodze przy prywatnej posesji, co od razu wymusiło podjęcie działań ochronnych wobec sąsiednich zabudowań.
– Koło północy otrzymaliśmy zgłoszenie o pożarze samochodu na ulicy Granicznej w Starej Wesołej. Po przyjeździe okazało się, że pożar był bardzo mocno rozwinięty, a cały samochód był objęty ogniem – relacjonował mł. bryg. Wojciech Chojnowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Mysłowicach.
Strażakom udało się opanować ogień i uchronić pobliskie budynki przed większymi zniszczeniami. Mimo to pożar zdążył uszkodzić ogrodzenie oraz żywopłot przy sąsiedniej nieruchomości.
Największe wyzwanie: bateria trakcyjna
Ugaszenie płomieni to jednak nie koniec pracy ekip ratowniczych przy pożarach samochodów elektrycznych. Specyfika litowo-jonowych baterii trakcyjnych sprawia, że nawet po pozornym wygaszeniu ognia istnieje realne ryzyko tzw. ponownego zapłonu – zjawiska określanego w branży jako thermal runaway, czyli niekontrolowane rozprzestrzenianie się reakcji termicznej wewnątrz ogniw.
Z tego powodu strażacy z Mysłowic po zakończeniu głównej akcji gaśniczej prowadzili dalsze czynności – systematycznie monitorowali temperaturę baterii i kontynuowali dogaszanie.
– Bateria trakcyjna może ponownie się zapalić, dlatego prowadzimy dogaszanie i kontrolujemy jej temperaturę – wyjaśnił mł. bryg. Chojnowski.
Takie działania mogą trwać znacznie dłużej niż w przypadku tradycyjnych pojazdów spalinowych, a niekiedy wymagają zanurzenia całego akumulatora w wodzie lub specjalnych pojemnikach gaśniczych.
Dlaczego pożary EV są tak wymagające?
Pożary samochodów elektrycznych stanowią rosnące wyzwanie dla służb ratowniczych na całym świecie. Kluczowe trudności to:
- Wysoka temperatura spalania – ogniwa litowo-jonowe mogą osiągać temperatury przekraczające 1000°C.
- Ryzyko ponownego zapłonu – nawet po ugaszeniu pożaru bateria może samoczynnie się zapalić po kilku lub kilkunastu godzinach.
- Duże zużycie wody – skuteczne schłodzenie pakietu baterii wymaga wielokrotnie większych ilości środka gaśniczego niż w przypadku aut spalinowych.
- Toksyczne opary – spalanie ogniw uwalnia szkodliwe substancje chemiczne, co wymaga stosowania odpowiednich środków ochrony osobistej przez ratowników.
Właśnie dlatego do zdarzenia w Mysłowicach skierowano od razu pięć zastępów – standardowe procedury dla tego typu incydentów zakładają zaangażowanie większej liczby sił i środków.
Maxus – marka coraz szerzej obecna w Polsce
Maxus to chińska marka należąca do grupy SAIC Motor, która w ostatnich latach aktywnie wchodzi na europejskie rynki, oferując elektryczne vany, dostawczaki i samochody osobowe. Pojazdy tej marki można spotkać zarówno w flotach firmowych, jak i w rękach prywatnych użytkowników. Zdarzenie w Mysłowicach jest jednym z pierwszych tak nagłośnionych przypadków pożaru pojazdu tej marki w Polsce.
Co powinni wiedzieć właściciele samochodów elektrycznych?
Incydent przy ulicy Granicznej to przypomnienie, że użytkownicy EV powinni znać podstawowe zasady bezpieczeństwa:
- Nie parkuj uszkodzonego pojazdu w garażu podziemnym ani w zamkniętym budynku – w razie pożaru ewakuacja jest znacznie trudniejsza.
- Po kolizji lub zauważeniu nieprawidłowości w pracy baterii (np. przegrzanie, dziwny zapach) jak najszybciej skontaktuj się z serwisem i unikaj ładowania auta.
- Informuj straż pożarną, że pojazd jest elektryczny – to pozwala ratownikom odpowiednio przygotować się do akcji.
- Regularnie serwisuj baterię zgodnie z zaleceniami producenta.
Pożar elektrycznego Maxusa w Mysłowicach zakończył się bez ofiar w ludziach, jednak stanowi ważny sygnał zarówno dla właścicieli pojazdów elektrycznych, jak i dla służb ratowniczych, które muszą stale doskonalić procedury postępowania z tego rodzaju zdarzeniami.
Na podstawie: itvm.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.